Banki pożyczają za darmo?

ING Bank Śląski oferuje pożyczkę bez oprocentowania i dodatkowych kosztów. Mowa tu o ofercie „Dziewięć setek bez odsetek”. Każdy klient, który zdecyduje się na taką pożyczkę i jednocześnie nie wykupi dobrowolnego ubezpieczenia zwróci bankowi dokładnie tyle ile pożyczy. Brzmi zaskakująco dobrze, ale jednocześnie nieco podejrzanie. Czy bank w ten sposób chce zrobić dobry uczynek czy jest inny sposób, który pozwoli odnieść mu korzyść? Zacznijmy od tego, że jest to promocja dość nietypowa.

Dostęp do kredytu mają tylko wybrani klienci, którzy już posiadają konto w ING oraz korzystają z bankowości internetowej. Nie ma też zakrojonej na szeroką skalę kampanii reklamowej. Klienci banku chcący skorzystać z oferty powinni wybrać w serwisie internetowym opcję „Oferta na klik”, a następnie kwotę 900 złotych rozłożoną na 6 rat. Jaki cel mają banki w tego typu rozwiązaniach, czyli innymi słowy jak na tym zarabiają?

Z jednej strony może to być coś na kształt darmowej próbki, jaką możemy otrzymać w sklepach, perfumeriach itp. Pozwala to na nawiązanie relacji z klientem w celu jej dalszego rozwoju. Zachęcony darmowym kredytem klient może wrócić po taki, na którym bank już zarobi. W przypadku ING mamy do tyczenia raczej właśnie z takim rozwiązaniem. Jest to promocja „Oferty na klik” i składania wniosków kredytowych drogą internetową.

Istnieją również inne pomysły na to jak zarobić na darmowych kredytach. W tym wypadku mamy do czynienia z taktyką stosowaną przez sieci handlowe oferujące „raty za zero”. Obniżka ceny jednego towaru jest rekompensowana przez podwyżkę cen innych. Dzięki większym obrotom handlowcy odnotowują większe zyski.

Dodaj swoją opinię