Premier ogłosił zmiany w rządzie, które między innymi dotyczą roszady na stanowisku ministra finansów. Nowym ministrem ma zostać Mateusz Szczurek. Czy zmiany u sterów zmienią diametralnie politykę ministerstwa? Raczej nie. Wciąż aktualne są plany wprowadzenia limitu kosztów pożyczek. Ma to być sposób na ochronę pożyczkodawców przed nadmiernym zadłużeniem. Jednak eksperci nie są już tak optymistycznie nastawieni do tego pomysłu jak rządzący. Zdaniem niektórych wprowadzenie tego typu ograniczeń może doprowadzić do likwidacji części firm pożyczkowych.
Klienci, którzy korzystają obecnie z pożyczek pozabankowych mogą być skazani na lombardy lub co gorsza szarą strefę. Z badań Homo Homini wynika, że prawie 11% Polaków korzysta z usług firm pożyczkowych. Oznacza to, że wprowadzenie przez ministerstwo rzeczonych limitów byłoby znaczące dla pokaźnej grupy obywateli. Czy tak na prawdę potrzebne są limity? Jak pokazują wspomniane badania, ponad połowa Polaków uważa, że to kredytobiorcy są winni swojej złej sytuacji, a nie banki czy firmy pożyczkowe.
Niemal połowa ankietowanych jest zdania, że wprowadzenie limitów jest złym rozwiązaniem, jeżeli oznacza jednoczesne ograniczenie dostępu do finansowania. Tak czy inaczej resort jest blisko ukończenia prac nad nowymi przepisami. Czy wejdą one w życie i czy faktycznie okażą się zbawieniem dla pożyczkobiorców? (Źródł: Newseria.pl)